Ahh co to był za dzień. W zasadzie straszny dzień. Marudna strasznie byłam, dzieci tez marudne. Pewnie uznały, że trzeba mamie dotrzymać towarzystwa w tym marudzeniu. Pewnie to przez tą mało zimową zimę. Nigdy się nie spodziewałam, że się do tego przyznam, ale brakuje mi zimna i śniegu.
O, taka zimę chcę
zima
W dodatku poraz kolejny postanowiłam dzisiaj podejść do pączków i już teraz mogę Wam napisać, że pączków chyba u mnie nie uraczycie :-( Nie moja rzecz i tyle. Także zostawiam je innym blogującym, którzy mają wspaniałe sprawdzone przepisy, a ja pozostanę przy pączkach kupnych. Sama będę robić „tylko“ oponki (TU i TU) i donaty, które mi na szczęście wychodzą i smakują cudnie.
Tyle co u mnie…
Jakiś czas temu, kiedy to dość zimno było i nieprzyjemnie, miałam ochotę na wypróbowanie czegoś nowego. Sięgnęłam więc do jednej z moich ulubionych książek z przepisami z kuchni azjatyckiej. Miałam ogromną ochotę na coś azjatyckiego, jednak jak się okazało, składników miałam pod ręką niezbyt wiele, aby przygotować coś konkretnego. Banany i chili mam w domu prawie zawsze i tak oto pozostało mi przygotować zupę z opisywanej przeze mnie przed chwilą kuchni Tajskiej, która wydała mi się potrawą dziwną i przygotowanie jej potraktowałam jako eksperyment.
chili
Cóż to był za smaczny i udany eksperyment. Zupa nam (mi i Michałowi) bardzo smakowała, ma specyficzny, ale przyjemny smak i jak rozgrzewa… Nie przepadam za pikantnymi potrawami, ale w tym przypadku zniosłam wszystko i to z przyjemnością. To było to, czego mi w tamtej chwili było potrzeba :)
Przepis pochodzi z książki „Asiatisch kochen“ wyd. Lingen
zupa z bananow z chili
Sposób przygotowania:
Z dymek odkroić zieloną część a cebulki pokroić w krążki. Czosnek obrać i pokroić w plasterki. Banany obrać i też pokroić w plastry. Chili umyć, przekroić na pół, wyjąć pestki i pokroić na wąskie paseczki.
Olej podgrzać, dodać dymkę i czosnek i smażyć je ciągle mieszając przez około minutę. Zalać wywarem warzywnym i wmieszać mleczko kokosowe, sos sojowy, cukier oraz sól. Przyprawić pieprzem i gotować przez 5 minut.
Połowę bananów i chili dodać do zupy, zagotować i zmiksować. Dodać pozostałe banany i chili i gotować kolejne 3 minuty na małym ogniu. Od razu podawać.
Dodatkowe informacje:
Mi osobiście wykończenie plastrami banana smakowało. Dla Mchała, mojego męża, było tu za dużo słodkiego i bardziej odpowiadała mu wersja ze zmiksowaną cała ilością banana.
Smacznego!
Przepis ten dodałam do akcji organizowanej przez Irenę i Andrzeja- “Z Widelcem po Azji”.

COM
Basia



7 komentarzy
Komentarze czytelników z archiwum bloga. Dodawanie nowych komentarzy jest wyłączone.
Mi nieco przypomina curry bananowe które robiłam i było.. bardzo specyficzne w smaku (z pewnością nie było czuć bananów), to była niezła kulinarna przygoda:)
Pozdrawiam!
NIedawno gotowałam zupę z bananem,ale zupełnie inną. To dobrze, bo Twoją mogę wypróbować. A ciekawie brzmi.
Atria, to prawda, smak nie jest zwyczajny :)
Amber, w takim razie czekam na Twoja opinie i zycze smacznego :)
zupełnie mi nie znane połączenie. ciekawa jestem smaku. może i ja się skuszę?
Zapraszam do wyprobowania. Jestem ciekawa wrazen. Pozdrawiam.
Zajrzałam w ten przepis przypadkiem, poszukując menu sylwestrowego. Ta zupa tak mnie zaintrygowała, że postanowiłam wypróbować – co prawda nie na imprezę sylwestrową, ale jako szybkie małe danie w ciągu dnia. Ciekawe doświadczenie dla podniebienia. Połączenie słodkiego i ostrego naprawdę dobre. Wszystkim smakowała. Na pewno zrobię ją jeszcze kiedyś.
Bardzo mi milo, ze upa smakowala. Dla mnie to rowniez bylo odkrycie :)