To mój drugi wpis z urlopu w Hiszpanii. Mam nadzieję, że pierwszy- TUTAJ Wam się podobał. Niestety przed wyjazdem nie dam rady przygotowac więcej wpisów, ale to nie znaczy, że przepisów inspirowanych podróżą nie będzie. Oj będą, ponieważ zjadłam tu wiele pyszności i mam mnóstwo pomysłów, a i odpowiednie książki i naczynia kupiłam, aby te pomysły wcielić w życie.
hiszpania zakupy
Ostatnie dni były bogate w wydarzenia. Byliśmy w miejscowej winnicy na tapas i vino, gdzie mieliśmy okazję popróbować dobrego wina. Winnica prowadzona jest przez Petera i Helen Arnold, ludzi z pasją, którzy po kilkunastu latach zamieszkiwania w RPA, postanowili przenieść się do Europy i tu otworzyć winnicę. Nie jest ona wielka, a wino sprzedają niestety tylko lokalnie. Za to wino bardzo przypadło mi do gustu, głównie białe, delikatne, o aromacie kwiatu bzu :)
Bardzo interesującym urozmaiceniem (szczególnie dla dzieci) dla częstych wizyt na plaży, była wycieczka do Benindoleig, do Cuevo de las calaveras, czyli jaskini czaszek, która została odkryta na poczatku 18go wieku. Nazwa pochodzi od czaszek znalezionych w jaskini, które prawdopodobnie należą do Maurów niegdyś ukrywających się w tych jaskiniach. Znaleziono tam jednak również pozostałości z epoki brązu. Kiedyś wejście było całkowicie zarośnięte roślinnością i niewidoczne, a pradawni mieszkańcy ukrywali się w jaskini przed drapieżnikami.
Niestety nie daliśmy już rady zwiedzić kolejnej ciekawej jaskini, podobno przepięknej z dużą ilością stalagmitów i stalaktytów Cueva de Rull. Mam jednak nadzieję, że kiedyś uda nam się tu powrócić.
Kolejną atrakcją była miejscowość Guadalest z ruinami zamku Maurów El Castell de Guadalest, który umieszczony jest na szczycie góry. Niestety duża część zamku została zniszczona w 18 wieku podczas hiszpańskiej wojny domowej, jednak do dzisiaj podziwiać można ruiny dookoła wieży z dzwonem, którą widać już z daleka w górach. Widoku, który roztacza się z samej góry, nie da się opisać. Jakbym tam nie była, to sama bym nie wierzyła, że tam w ogóle można się wspiąć. A jednak!
Z Guadalest, droga poprowadziła nas prosto do wodospadów Fuentes del Algar, które w upalny dzień, były doskonałym schronieniem przed słońcem. Oczywiście kąpiel w wodach wodospadu była obowiązkowa, ale woda brrrrrr lodowata :)
I jeszcze trochę widoków
Cieszę się, że wytrwaliście do końca. W nagrodę…
PRZEPIS:
Gazpacho
Oczywiście były też kulinaria. Paelleirę już pokazałam, i książki również. Pozostało mi jeszcze kilka dni, więc pewnie będzie więcej zakupów. Mam nadzieję szybko z nich skorzystać. Jest jednak jeden przepis, którym chciałabym się z Wami podzielić. Jest to gazpacho, które przygotowuję już od kilku dobrych lat. Do tej pory nie wiedziałam jak blisko mu do oryginalnego, hiszpańskiego gazpacho. Teraz już wiem, że bardzo mi przypomina gazpacho, którego udało mi się tu spróbować, a nawet (trochę nieskromnie pisząc) bywało, że jadłam tu znacznie gorsze gazpacho od mojego.
Gazpacho, jest to nic innego, jak rodzaj chłodnika. Zupa podawana na zimno, przygotowywana z warzyw. Niekiedy gazpacho podawany jest w małych miseczkach z łyżką, jako zupa. Czasami jednak do picia. Jak podacie gazpacho, zależy od was i konsystencji jaką lubicie. Ja podaję w kieliszkach z łyżkami z dodatkiem świeżej bagietki. Jako dodatek, do posypania idealnie nadają się grzanki z dużą ilością dobrej, hiszpańskiej oliwy z oliwek. Można również podać warzywa użyte w gazpacho, pokrojone w drobną kostkę, którymi posypuje się gazpacho podczas jedzenia. Wtedy zaplanujcie trochę większą ilość składników, niż podałam w przepisie.
Polecam gorąco!
Jeszcze jednak uwaga. Jeśli ma być prosto i szybko, użyjcie pomidorów z puszki i dodajcie gotowego wywaru z warzyw. Jeśli ma być smaczniej, najlepiej jest wymieszać pomidory świeże z tymi z puszki pół na pół lub użyć tylko świeżych, lecz aromatycznych i dojrzałych, oraz domowego wywaru. W gazpacho czuje się jakość użytych produktów.
Gazpacho
Gazpacho
Sposób przygotowania:
Pomidory lekko naciąć, zalać wrzątkiem i odstawić. W tym czasie ogórki, czosnek i cebulę obrać. Paprykę umyć, oczyścić z pestek i pokroić na mniejsze kawałki. Bagietkę pokruszyć. Pomidory zalać zimną wodą, po czym zdjąć skórkę. Umieścić je, wraz z ogórkiem, papryką, czosnkiem i cebulą oraz bagietką w wysokim naczyniu i zmiksować blenderem na puree. Dolać 2/3 wywaru i jeszcze raz zmiksować. Ciągle mieszając, wolnym strumieniem dodać oliwę z oliwek, a następnie ocet balsamiczny. Doprawić do smaku i ewentualnie dolać więcej wywaru. Podawać schłodzone z warzywami w kostkę, bagietką lub grzankami i ewentualnie kostkami lodu, pokropione kilkoma kroplami oliwy z oliwek.
Smacznego!

COM
Basia



5 komentarzy
Komentarze czytelników z archiwum bloga. Dodawanie nowych komentarzy jest wyłączone.
Muszę skosztowac gazpacho, chcoiaż jak podejrzewam, pomidory dojrzewające w hiszpańskim słońcu moga smakowac lepiej od naszych :-)
Widzę, że ze swoich wyjazdów przywozisz kulinarne pamiątki. U mnie jest identycznie, przed wyjazdem śledzę co i gdzie można spróbować i co kupić, a potem odwiedzam oczywiście wszystkie targowiska w okolicy, księgarnie i sklepiki.
Znów muszę dorobić półkeę na książki, bo co wyjazd to nowa :-)
Pzodrawiam.
Na pewno tutejsze pomidory smakuja inaczej. Tutaj gazpacho bylo bardziej aromatyczne, a robilam tak samo jak zwykle. Na pewno tez slonce i otaczajace palmy nadaja nieco smaku i TEGO czegos. Jesli nie ma smacznych omidorow, to najlepiej uzyc tych z puszki. Oczywiscie kulinarne (i nie tylko) pamiatki musza byc. Nawet jesli to jest cos malego. A ksiazki…coz…Maz kreci glowa. Niby tyle stron internetowych, ale ksiazka, to ksiazka :) W odatku kupione za bezcen:) A do sprobowania pozostala mi tylko horchata i mam zamiar to jutro nadrobic :)
Gazpacho zrobione przez męża mojej kuzynki było najlepszym w moim życiu, jednak co rodoity Hiszpan to Hiszpan ;)
Flowerku wygląda, że macie wspaniałe wakacje, pełne róznorodnych wrażeń. Cudnie tam!!!
ps. zabawnie wyglądają bułgarskie gliniane szklaneczki w winnicy w Hiszpanii ;)
Basiku, oj chcialabym miec takiego Hiszpana, co by dla mnie gotowal :) Takich szklaneczek, to on w tej winnicy kilka mial i jeszcze inne przedmioty nie koniecznie hiszpanskie. Oni tez duzo podrozowali i podejrzewam, ze to takie male pamiatki,
Nigdy nie jadłam,musze koniecznie zrobić