Robiłam ją poraz pierwszy w życiu. Cały czas się zastanawiam jak to jest, że smaki się tak bardzo zmieniają z biegiem czasu. Jeszcze niedawno nie mogłam na botwinę patrzeć. Kiedy ją przygotowałam, nie mogłam się nią najeść. Zresztą i Mąż i córki (ku mojej radości) też się zajadali.
Tak, jak to w moim rodzinnym domu bywało, ziemniaki gotuję i podaję oddzielnie.
Ugotowane z pomocą mamy, która mi napisała jak zrobić, aby było smacznie.
Sposób przygotowania:
W dużym garnku zagotować żeberko z solą, pieprzem, liściem laurowym i zielem angielskim. Włoszczyznę umyć i pokroić – marchew i seler w kostkę, cebulę i por kroję na pół i w zanim dodam botwinkę- wyławiam. W garnku rozpuśćić masło i podsmażyć na nim warzywa. Kiedy warzywa się podsmażą, dodać do mięsa i gotować, aż zmiękną. Botwinkę umyć i posiekać. Buraczki pokroić w małą kostkę. Dodać do gotującego się wywaru. Wlać ocet lub sok z cytryny, aby zupa nie straciła koloru i dalej gotować, aż buraczki zmiękną.
W osobnym garnku ugotować ziemniaki (można to zrobić wcześniej).
Pod koniec gotowania można dodać śmietanę. Doprawić do smaku. Posiekać koperek i dodać do zupy. Podawać z jajkiem w zupie, a ziemniakami obok w miseczce do „dobierania“.
Smacznego!
botwina

COM
Basia



4 komentarze
Komentarze czytelników z archiwum bloga. Dodawanie nowych komentarzy jest wyłączone.
Śliczna ta botwina :) Taki ładny kolor ma :)
Dziekuje :)
botwinka to jedna z moich ulubionych zup, smakowicie Twoja wygląda :) i nie ma to jak przepis od mamy
No wlasnie tez polubilam botwinke i na pewno bede czesciej robic. Taka to nieskomplikowana i smaczna zupa :) przepis od mamy niezastapiony, ale jeszcze lepiej jak mama ugotuje :D