- 2 kg ogórków
- 4 łyżeczki sproszkowanej chili
- 4 łyżki grubej soli
- 2 główki czosnku
- Zalewa:
- 8 łyżek oleju
- ½ litra octu
- 1kg cukru
Jest to pieszczotliwa nazwa dla ogórków w marynacie z chili i czosnku. Ogórki te, to od jakiegoś czasu przysmak mojej rodziny. Są pomarszczone jak krokodylki, a w dodatku potrafią nieźle dopiec. Im dłużej stoją, tym są ostrzejsze. Nie wymagają wielkiego nakładu pracy, tylko nieco cierpliwości. Nie polecam ich dzieciom i osobom wrażliwym na pikantne potrawy.
Konkretnego źródła przepisu nie znam, ponieważ przekazywany jest z rąk do rąk w rodzinie.
Sposób przygotowania:
Ogórki przekroić wzdłuż, ułożyć w misce obok siebie i posypać 4 łyżkami soli. Odstawić na conajmniej 6 godzin, po czym odlać sok i dodać pokrojone w plasterki obrane ząbki czosnku oraz chili. Wymieszać.
Następnie przygotować zalewę, czyli wszystkie jej składniki zagotować, po czym wlać do ogórków, wymieszać i odstawić na około 12 godzin, od czasu do czasu mieszając. Ułożyć w słoiki i dobrze zakręcić. Gotowe do spożycia są od razu, jednak warto odczekać przynajmniej kilka dni, aby się„ przegryzły“.
Smacznego!
Dodatkowe informacje:
Z braku chili w proszku wkroiłam raz 2 świeże, posiekane czerwone papryczki chili wraz z ziarenkami. Krokodylki takie są chyba jeszcze ostrzejsze i ciekawsze w wyglądzie dzięki czerwonym kawałkom chili.
Krokodylki,

















Welcome, willkommen i witam serdecznie na moim 










robię bardzo podobne, nazywają się meksykańskie :) ostre jak nie wiem, ale pyyyszne, fajna ta Twoja nazwa
Nie znałam tego przepisu, ale ogóreczki wyglądają fantastycznie (faktycznie jak krokodylki)! Muszą być pyszne!!
Faktycznie, mają w sobie coś z krokodyli :)
Uwielbiam pikle ogórkowe, a z chili muszą być pyszne!
Uwielbiam ogórki z chilli, a takich jeszcze nie jadłam, chętnie bymzrobiła, ale zastanawiam się co by było gdybym pominęła olej w zalewie. Jakoś nie przepadamy za tłustym pokryciem w marynatach.
I jeszcze jedno, czy zalewa nie zawiera wcale wody a jedynie cukier, ocet i olej?
Pozdrawiam :)
Nazwa jest rozbrajająca! ale faktycznie mają coś w sobie z krokodylków:)
Dziekuje Wam wszystkim komentarze!
@zauberi, jestem pewna, ze jest na te ogorki niejedna nazwa :) Rzeczywiscie ostre:D
@Silasmaku, Mopswkuchni, sa pyszne :) Warto wyprobowac.
@Russkaya, Kornik, oj maja i to nie tylko wyglad. Moga byc niebezpieczne :)
@Basiku, witam po urlopie. Juz bylam czytac relacje! Nie wiem, czy mozna pominac olej. Nigdy nie probowalam, bo mi on nie przeszkadza. W zalewie nie ma wody.
Flowerku, bardzo dziękuję, spróbuję zrobić dokładnie wg przepisu (ewentualnie zmniejszę ilość oleju) bo przepis mnie mocno zachęca do przetwarzania :)
Ps. Jestem po jednym urlopie i niemal na walizkach przed drugim ;))))
zrobiłam i rodzina oszalała , mieli pretensje dlaczego tylko z jednej porcji:D, fakt było dużo ludzi na obiedzie ,ale nie ostał się ani jeden krokodylek
Ciesze sie bardzo, ze smakuja. Powinnam byla napisac, aby od razu z podwojnej albo nawet potrojnej porcji przygotowac :)
mam zamiar jeszcze dorobić …
A i bardzo one smakowały pewnemu siedmiolatkowi ,ale ten dzieciak mnie zadziwiał bo wszystko co mu na wakacjach serwowałam chwalił i prosił o przepis dla mamy :D
Moze przyszly kulinarny blogomaniak rosnie ;)
Nie pasteryzować ??
Ja ich nie pasteryzuje, ale nie staly nigdy dluzej jak miesiac. Jesli maja byc na zapasy zimowe, mozna zapasteryzowac.
Dzięki :)
Zrobiłam pierwszy raz. I teraz robię kolejne 2 porcje :) Słoik został skonsumowany jeszcze przed zakręceniem. Kolejny do obiadu. Chyba długo nie postoją.
Przygotowanie bajecznie proste. Czasochłonne tylko dlatego, że musza swoje odstać.
Super, ze smakowaly. Rzeczywiscie najdluzej trwa czekanie :)
wyglądają smakowicie, chyba się skuszę i zrobie :) zastanawia mnie tylko ilość cukru, aż 1 kg.???
Rzeczywiscie cukru duzo, ale same krokodylki wychodza slodko-ostre. Pomimo wszystko nie sa one zbyt slodkie. Polecam sprobowac :)