• (na ok. 10-12 sztuk)
  • 2 jajka
  • ½ szkl. świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
  • 4 łyżki stopionego masła
  • 1/5 szkl. mąki
  • ½ szkl. cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczki soli
  • 12 łyżeczek miodu
  • 12 plasterków pomarańczy
  • masło do formy



Bułeczki te, a właściwie muffiny „do góry nogami“, są dla mnie trochę jak małe, słodkie słońca. To ta żywa pomarańczowa barwa tak do mnie „przemawia“. Zrobiłam je w pewien ponury dzień, gdzieś na początku marca, na poprawę humoru. Oczywiście widok i zapach upieczonych bułeczek mi go skutecznie poprawił. Coprawda sezon na pomarańcze już dobiegł końca (polecam przy okazji kalendarz owoców i warzyw sezonowych Bei), ale jeszcze w sprzedaży są smaczne i soczyste owoce. Do tych bułeczek nie potrzebne są duże owoce, ponieważ i tak należy nie dopasować do rozmiaru foremki na muffiny.

pomaranczowe buleczki

pomaranczowe buleczki

Przepis pochodzi z dodatku do GW „Kulinarny atlas świata- kuchnia Żydowska“

Sposób przygotowania:

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni.

Jajka ubić na puszystą masę, dodać sok z pomarańczy oraz masło i nadal ubijać, aż masa będzie gładka. Następnie wmieszać przesianą mąkę, cukier, proszek do pieczenia oraz sól.

Foremki na muffiny posmarować masłem, wlać po łyżeczce miodu, ułożyć po plasterku pomarańczy i napełnić ciastem. Piec 30 minut, po czym delikatnie wyjąc bułeczki z foremek i podawać. Najsmaczniejsze są jeszcze ciepłe.

Smacznego!

Przepis dołączam do akcji “Z widelcem po Azji”

pomaranczowe buleczki

pomaranczowe buleczki

A teraz coś całkiem poza kulinariami. W taki zimny i ciemny dzień jak dzisiaj, musiałam sięgnąć do zdjęć i popatrzeć sobie jak było jeszcze dwa dni temu. Już czekam niecierpliwie na ocieplenie. Uwielbiam wiosnę. Zresztą chyba każdy ją uwielbia. Wszyscy wyczekują pierwiosnków, krokusów, tulipanów, kwiatów forsycji… Na szczęście wiosna za i pod moim oknem jest już długo i mogę się cieszyć pieknymi widokami. W słoneczne dni, uwielbiam robić „rundkę“ po ogrodzie i patrzeć, jak z dnia na dzień przyroda się zmienia. Zresztą, nawet w takie z pozoru nieprzyjemne dni lubie wiosnę. Za co? Za to, że gdziekolwiek się nie obejrzę, widzę zielone drzewa i krzewy, kwitnącą magnolię, mnóstwo wiosennych kwiatów oraz zajęte pracą nad swoim gniazdem ptaki.A te kolory… Jeśli macie ochotę, popatrzcie ze mną.

wiosna

wiosna

A to moje warzywka w ogródku brokuły, cukinia oraz sałata. Mam nadzieje, że uchronią się przed żarłocznymi ślimakami.

ogrodek

ogrodek