• 4-5 kwaśnych jabłek
  • 200ml Rieslinga, wytrawnego lub pół wytrawnego
  • 125g masła
  • 125 cukru
  • 3 jajka
  • sok z połowki cytryny
  • 200g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 łyżki mleka
  • szczypta soli



Mam nadzieję, że macie ochotę pooglądać trochę zdjęć, ponieważ przygotowałam dzisiaj dla was małą wycieczkę w Dolinę Mozeli z przepisem na podchmielony jabłecznik, który na pewno wam się spodobał. Mi posmakował bardzo. No, ale najpierw krótko o tym, skąd pomysł na ciasto. Zresztą ie tylko mi posmakował, ale także Basi, która wpadła na pomysł opublikowania wspólnie tego samego przepisu.

Podchmielony jabłecznik

Podchmielony jabłecznik

Dolina Mozeli, czyli lewego dopływu Renu, to okolica otoczona licznymi winnicami, które zachęcają nie tylko do kosztowania przepysznego Rieslinga, ale również do wspaniałych spacerów. Rzeka wije się kilometrami, wśród wspaniałych stromych wzgórz, na których znajdują się dziesiątki winnic, co daje niezapomniane wrażenia, nierzadko zapierające dech w piersiach. Nadal nie mogę się nadziwić, jak te winnice są utrzymywane. Ile to pracy i wysiłku kosztuje, wyprodukować tak dobre wino. Pomimo skalistych, stromych terenów, winogrona mają w tych okolicach wspaniały klimat, który sprzyja powstawaniu lekkich i delikatnych win. Jeśli macie ochotę poczytać więcej o winach, zapraszam do Dawnego_Basika, która przedstawia wina z tamtejszych okolic i z którą miałam okazję zwiedzać te cudowne okolice. Basiu, jeszcze raz dziękuję za wspólnie spędzone chwile i cieszę się na naszą znajomość.

Na brzegu rzeki rozciągają się mniejsze i większe miasteczka, często bogate w urocze pruskie zabudowania. Jednym z tych miasteczek jest Pünderich, w którym mieszkaliśmy. Pomimo, że byliśmy tam tylko 2 noce, odpoczęliśmy bardzo i naładowaliśmy baterie. Cieszę się, że byliśmy tam poza sezonem turystycznym, co umożliwiło nam delektować się okolicami bez pośpiechu i przepychanek. Każde miasteczko ma w sobie coś specjalnego. Niedaleko Pünderich znajduje się Zell, w którym „mieszka“ czarny kot- Schwarz Katz. Kot pojawia się tam dosłownie wszędzie, a to za sprawą legendy o czarnym kocie. Legenda mówi o kupcach, którzy przybyli do nieznanej w tamtych czasach winnicy, aby zakupić beczkę z winem. Próbowali różnych i nie mogli się zdecydować. Nagle z domu wybiegł czarny i usiadł na jednej z beczek. Kiedy właściciel chciał nalać z niej wina, kot zaczął pruchać. Wszyscy się zastanawiali dlaczego ten kot się tak zachowuje i uznano to za znak, że w tej beczce znajduje się najlepsze wino. Po jakimś czasie kupcy powrócili po więcej wina z winnicy „Czarny kot“, i tak już zostało.

Puenderich

Z tymi okolicami rozstawaliśmy się bardzo niechętnie. Aby nieco jeszcze wycieczkę przedłużyć, zajechaliśmy do Koblencji, aby zobaczyć jak Mozel uchodzi do Renu. Ma to miejsce w historycznym miejscu zwanym „Niemiecki trójkąt“(Deutsches Eck), który zawdzięcza swoją nazwę rycerzom Zakonu Niemieckiego. Miejsce to zostało wybrane przez Wilhelma II, który postanowił tam postawić pomnik swojemu dziadkowi Wilhelmowi I, który zjednoczył Rzeszę Niemiecką.

Koblencji jako takiej nie udało nam się dobrze obejrzeć, ponieważ dzieci najbardziej były zainteresowane kolejką linową, któtą można było wjechać na twierdzę Ehrenbreitstein, z której podziwialiśmy widoki na Koblencję i okolice. Miasto bardzo nam się spodobało i na pewno jeszcze tam wrócimy, aby się przejść jego uliczkami. Jestem pewna, że warto.

Pozostawiam wam jeszcze trochę zdjęć z muzeum znajdującego się w twierdzy zajmującego się oczywiście tematem wina.

muzeum2

Aby jednak było kulinarnie, przygotowałam Wam, razem z Dawnym_ Basikiem smaczne ciasto rodem z Doliny Mozeli, oczywiście z winem, które króluje w restauracjach nie tylko w postaci trunku, ale też w mozelskiej kuchni.

Podchmielony jabłecznik

Podchmielony jabłecznik

Ciasto jest pyszne, puszyste i szybko znikające. W dodatku bardzo proste do przygotowania. W oryginalnym przepisie zmieniłam temperaturę  (tam podano 150 stopni) i czas pieczenia (45 zamiast 35) oraz czas namaczania jabłek. Uważam, że dłużej namaczane smakują po prostu lepiej :) A jeśli zostaną, będą pasowały do innego deseru lub muesli :)

Podchmielony jabłecznik z Doliny Mozeli:

Jabłka obrać, pociąć na cząstki i zalać winem. Moczyć około 30 minut (może być dłużej)

Masło utrzeć z cukrem na kremową masę, a następnie dodawać po kolei jajka i sok z cytryny. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i dodawać stopniowo do masy ciągle mieszając. Dodać mleko i szczyptę soli i wymieszać.

Piekarnik rozgrzać do 170 stopni. Tortownicę o średnicy 24 cm wysmarować tłuszczem i wysypać mąką. Wlać ciasto, wyłożyć jabłka, układając je ciasno na zakładkę i piec na środkowej szynie przez około 45- 55 minut (ja musiałam piec godzinę, bo piekłam w niższej temperaturze). Przed wyjęciem sprawdzić, czy patyczek wbity w ciasto jest suchy. Wyjąć z piekarnika, ostudzić i posypać cukrem pudrem wymieszanym z cynamonem.

Smacznego!